Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 83sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

gojiraark m

opethark m

accept nowa datadaw m

 

KILLING JOKE - Pylon

 

(2015 Universal Music)
Autor: Wojciech Chamryk
killingjoke-pylon
Tracklist:
01 Autonomous Zone
02 Dawn Of The Hive
03 New Cold War
04 Euphoria
05 New Jerusalem
06 War On Freedom
07 Big Buzz
08 Delete
09 I Am The Virus
10 Into The Unknown
 
Lineup:
Jaz Coleman
Kevin "Geordie" Walker
Martin "Youth" Glover
Paul Ferguson
 
Mijają lata, a Jaza Colemana i Killing Joke czas jakby się nie imał. W dodatku tak wnikliwemu obserwatorowi i komentatorowi otaczającej nas rzeczywistości nie brakuje źródeł inspiracji do kolejnych utworów, nic więc dziwnego, że ostatnimi czasy fani zespołu mają powody do satysfakcji. „Pylon” też ich nie rozczaruje, bowiem takiej dawki mroku, agresji i urokliwych melodii zespół nie proponował od połowy lat 90. Jeśli ktoś zatracił się w albumie „Pandemonium”, a poprzedni krążek „MMXII” wydał mu się niezbyt spójny, a nazbyt złowieszczy, to najnowsze dzieło kwartetu Coleman/Walker/Glover/Ferguson z pewnością zmieni ten stan rzeczy.
Oczywiście Coleman pozostał Colemanem: wciąż wietrzy teorie spiskowe, ogłasza początek kolejnej zimnej wojny i generalnie sprawia wrażenie człowieka spodziewającego się rychłego końca współczesnej cywilizacji. Można mu wierzyć lub nie, ale nie da się ukryć, że dysponuje celnymi argumentami na potwierdzenie swoich tez. Muzycznie też jest zacnie, bowiem na „Pylon” wymowę tekstów podkreśla mocarna, przytłaczająca, ale często też lżejsza, robiąca wrażenie muzyka. Transowo-elektroniczna jak w „Autonomous Zone” i  nowofalowym „I Am The Virus”, czerpiąca wprost z klimatów lat 80. („Euphoria”), czy wręcz taneczno-przebojowa („New Cold War”). Ciężkie gitary i industrialny klimat to z kolei „Dawn Of The Hive” i kojarzący się z Rammstein, niepokojący „Delete”, wiele mroku w symfonicznej niemal oprawie to z kolei „New Jerusalem”, zaś „War On Freedom” to kolejny przebojowy numer w stylu najlepszych numerów Killing Joke sprzed lat. Może więc sytuacja polityczno-społeczna współczesnego świata nie jest zbyt optymistyczna, ale, paradoksalnie, dzięki temu płyty Killing Joke są coraz lepsze.
(5/6)
Wojciech Chamryk

143_eskalacja-singiel-158x600-singiel.png 142_badtaste-baner156x600.png 144_mag_158x600px_72_dpi.jpg 145_wrona.png

Goście

3994002
DzisiajDzisiaj141
WczorajWczoraj1029
Ten tydzieńTen tydzień2360
Ten miesiącTen miesiąc25272
WszystkieWszystkie3994002
44.200.136.171