BREAKOUT – Mira
(2020/1971 Polskie Nagrania/Warner Music Polska)
Autor: \m/\m/
Tracklist:
1. Do kogo idziesz
2. W co mam wierzyć
3. Tysiąc razy kocham
4. Zapytam ptaków
5. Kwiaty nam powiędły
6. A miałeś przyjść
7. Byłeś we śnie tylko
8. Luiza
9. Miałam cały świat
2. W co mam wierzyć
3. Tysiąc razy kocham
4. Zapytam ptaków
5. Kwiaty nam powiędły
6. A miałeś przyjść
7. Byłeś we śnie tylko
8. Luiza
9. Miałam cały świat
Tak jakoś się złożyło, że na początku lat 70. w Breakoucie wpadli na pomysł, że z wokalem Nalepy będzie Breakout grający ostrego rock bluesa, a z Kubasińską powstanie jego bardziej piosenkowa/rockowa wersja. Może to kwestia różnic artystycznych między Tadeuszem a Mirą, albo po prostu chęć działania na dwa fronty. Nie mam bladego pojęcia. Materiał na "Mira" napisał ten sam duet, Nalepa/Loebl, wyjątkami był tekst do "Tysiąc razy kocham" (autorstwa A. Płocki i J. Tomasz) oraz tradycyjna pieśń "Miałam cały świat" ze słowami Zbigniewa Staweckiego. Pod względem stylistycznym album jest bardzo zróżnicowany. Oczywiście elementy bluesa odnajdziemy, ale przeważa zwykłe piosenkowe podejście ubarwiane psychodelią, folkiem, wspomnianym bluesem, echem soulu czy funky, ozdobnikami jazzowymi i rockowymi. Płyta zaczyna się klimatycznym, rytmicznym, rockowym "Do kogo idziesz". Szybko jednak przechodzi w piosenkową, bardziej akustyczną "W co mam wierzyć", którą pilotuje jazzujący saksofon. W "Tysiąc razy kocham" odnajdziemy więcej wpływów bluesa. Podobnie jest w "Kwiaty nam powiędły", tu nawet pojawiły się echa Led Zeppelin. Wraz z "Zapytam ptaków" przechodzimy do akustycznego folku i muzyki ludowej. W tych klimatach mamy jeszcze bardziej rockowy, ale ze świetna improwizowaną partią fletu "A miałeś przyjść", ponownie akustyczny "Byłeś we śnie tylko" oraz wspomniany, bazujący na tradycyjnym temacie "Miałam cały świat". Pozostaje jeszcze bardziej hard rockowa "Luiza". Tym samym Zespół nawiązał do pierwszych bardziej różnorodnych płyt Breakoutu ("Na drugim brzegu tęczy" (1969), "70a" (1970)) i, mimo że faktycznie wolę to zdecydowanie blues rockowe wcielenie Breakout, to w żaden sposób nie mogę powiedzieć, że "Mira" jest jakoś wyjątkowo zła, czy nie udana. Być może w momencie wydania ta płyta była krytykowana, ale wtedy recenzenci byli wyjątkowo marudni, teraz po latach nabrały klasy, wręcz wyjątkowości. Na pewno "Mira" jest porównywalna do wspomnianych pierwszych albumów Breakaut, a te ciągle mają dobre opinie.
\m/\m/






