ROBERT PLANT - Saving Savage
(2025 Nonesuch/Warner Music)
Autor: \m/\m/
Tracklist:
1: Chevrolet
2: As I Roved Out
3: It's a Beautiful Day Today
4: Soul of a Man
5: Ticket Taker
6: I Never Will Marry
7: Higher Rock
8: Too Far from You
9: Everybody's Song
10: Gospel Plough
2: As I Roved Out
3: It's a Beautiful Day Today
4: Soul of a Man
5: Ticket Taker
6: I Never Will Marry
7: Higher Rock
8: Too Far from You
9: Everybody's Song
10: Gospel Plough
Robert Plant swoją najnowszą płytę nazywa "Śpiewnikiem rzeczy zaginionych i odnalezionych", a to dlatego, że jest to zbiór dawnych pieśni amerykańskich legend folku i bluesa, ale także współczesnych małoznanych artystów. Przez tę muzykę przeplatane są też akcenty gospel, country czy muzyki soul, co jeszcze bardziej ubarwia jej niewątpliwe walory. Charakter albumu wyznacza już pierwszy utwór "Chevroleta", pieśń z repertuaru bluesmanki z Luizjany Memphis Minnie, która za pomocą akustycznych dźwięków utrzymana jest w bardzo wolnymi i melancholijnym nastroju. Ta atmosfera praktycznie utrzymana jest przez cały album. Wszystko na niej płynie powolutku, bez pośpiechu, budując klimat niepokoju, tajemnicy, a także bezgranicznego piękna. Ten przekaz podkreśla również doskonale współbrzmiące delikatne i subtelne wokale Roberta Planta i Suzi Dian. Jedynie przy kawałku "Higher Rock" i "Evrybody's Song" jest troszkę żwawiej. Natomiast w "Too Farm From You" w pewnych króciutkich momentach w tle słyszę klimat brzmień z Led Zeppelin. Tak jak pisałem, poszczególne kompozycje snują się nieśpiesznie, dając wczuć się słuchaczowi w poszczególne brzmienia instrumentów. Pozwalają jednocześnie delektować się wyśpiewanymi melodiami i historiami, a także porwać się temu hipnotycznemu spokojowi przepełniającemu album. Cała ta otoczka pomaga także wzbudzić zainteresowanie sekretami schowanymi za dźwiękami z tej płyty. Nie ma co, Robertowi Plantowi udało się rewelacyjnie na nowo ożywić starą, zapomnianą, a także mało znaną muzykę. Znakomicie wsparli go Suzi Dian oraz pozostali muzycy. Również bardzo dobrze wypadli producenci tego krążka, jakby nie było, płyta brzmi bardzo dobrze. Bardzo doceniam "Saving Savage" mimo że praktycznie to w całości akustyczne granie, za którym jakoś mocno nie przepadam.
(5/6)
\m/\m/






