Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 95sm

Szukaj na stronie

 
 UWAGA !!! 
         
Drukowaną, kolekcjonerską wersję 
 HMP Magazine 
możecie zamówić pisząc na adres:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
 
 

Halestorm, Bloodywood - Warszawa - 30.10.2025

HALESTORM, Bloodywood - Klub Progresja, Warszawa - 30 października 2025

Pierwsze wzmianki o koncercie Halestorm przewidywały, że koncert odbędzie się w Warszawie na Torwarze. Jak to bywa, życie zweryfikowało miejsce koncertu na mniejsze czyli na stołeczną Progresję. Czy to dobre posunięcie? Myślę, że tak i to bardzo. Progresja była gęsto zaludniona tego wieczoru. Przeważała młoda i bardzo młoda część wyznawców ciężkich brzmień. Chyba nie spodziewałem się takiej publiczności. Sądziłem, że ludzi będzie niewiele, a tu zaskoczenie. I to zaskoczenie mega pozytywne. Support, Bloodywood, nie powalił mnie swoimi dźwiękami. A raczej lekko zniechęcił do wysłuchania całego ich setu. No nie do końca to moja bajka. Za dużo dźwięków, za dużo muzycznego chaosu i bałaganu na scenie. Ekipa krzyczała-śpiewała, skakała na scenie, działo się bardzo wiele i chyba za wiele. Brakowało tej muzycznej spójności. Ale rzesza widowni - pewnie nawet fanów -  bawiła się znakomicie. Po przerwie technicznej i intro na scenie pojawiła się ekipa Halestorm. I tu na wstępie moje zaskoczenie. Była tzw. szmata, kurtyna, czy jak to nazwać w dzisiejszych czasach. Tak, kurtyna zasłaniająca scenę, która opadła w odpowiednim momencie. Oj, dawno tego nie widziałem, bardzo dawno. To taki extra dodatek. Lubię to. Dodam jeszcze, że dopełnieniem wystroju sceny, oprócz zestawu perkusyjnego na podwyższeniu były po jego obu stronach ścianki z Marshalli. Rewelacja, bo to proste sceniczne triki, ale działają na wyobraźnię. Setlista spora: dziewiętnaście utworów robi wrażenie. Teraz trochę odbiegnę od tematu. Tak naprawdę to pani Elizabeth zrobiła na mnie największe wrażenie śpiewając w Skid Row. To było genialne, Lzzy wpasowała się wręcz perfekcyjnie w ten band. To wtedy zainteresowałem się Halestorm. Wracając do koncertu: były klasyki i nowe utwory. Nie można pominąć solo na bębnach pana Arjay’a Hale - to nie zbieżność nazwisk, a po prostu brat. Zagrał wyśmienite, wręcz nazwałbym klasyczne perkusyjne solo. Znakomita komunikacja z publicznością Lzzy podgrzewała atmosferę w Progresji. 16 utworów i mała przerwa, potem trzy utworowy na bis. I kolejne miłe zaskoczenie. Idealnie zagrany ”Perry Mason” to hołd dla zmarłego niedawno Ozzy’ego. Podsumowując: znakomity koncert, aż trudno uwierzyć że zespół istnieje już 27 lat. Chyba tylko brakuje im tzw. ”białego”, czy jak kto woli ”czarnego” albumu. Ja czekam.

Andzia

le_orme_word_new_158x600.gif wishbone-ash158x600.gif galahad_158x600.gif rosalie-_unningham_baneryv2_17.gif maiden_united_bannery-v70_01.gif mrpun_h-158x600.gif

Goście

7229575
DzisiajDzisiaj3327
WczorajWczoraj6440
Ten tydzieńTen tydzień3327
Ten miesiącTen miesiąc48839
WszystkieWszystkie7229575
18.97.9.175