BREAKOUT - Blues
(2023/1971 Polskie Nagrania/Warner Music Poland)
Autor: \m/\m/
Tracklist:
1. Ona poszła inną drogą
2. Kiedy byłem małym chłopcem
3. Oni zaraz przyjdą tu
4. Przyszła do mnie bieda
5. Pomaluj moje sny
6. Usta me ogrzej
7. Gdybym był wichrem
8. Co stało się kwiatom
9. Dzisiejszej nocy
2. Kiedy byłem małym chłopcem
3. Oni zaraz przyjdą tu
4. Przyszła do mnie bieda
5. Pomaluj moje sny
6. Usta me ogrzej
7. Gdybym był wichrem
8. Co stało się kwiatom
9. Dzisiejszej nocy
W roku 1971 na rynku pojawia się album "Blues" najlepsza płyta Breakout i niedościgniony wzór polskiego blues-rocka. Na płytę składa się dziewięć kompozycji autorstwa Tadeusza Nalepy i Bogdana Loebla. Każda z nich to niesamowity blues, każdy inny, za to na zawsze mają zapewnione miejsce w panteonie polskiego blues rocka. Tym samym ten album to monolit, w którym każdy utwór, każda nuta, każde słowo ma swoją rangę. Także "Blues" to niezwykłe obszar scalenia dźwięków i słów. Jednak na mnie największe wrażenie robią do tej pory "Kiedy byłem małym chłopcem", "Oni zaraz przyjdą tu" oraz "Pomaluj moje sny". Myślę, że każdy, kto słuchał tego albumu, ma zupełnie inne zestawy, ale to specyfika tej płyty, bowiem każdy z utworów jest na tyle wyśmienity, że może być dla kogoś tym najważniejszym. Niemniej ten krążek to nie tylko natchnienie Nalepy i Loebla, a także muzycy, którzy wspierali lidera oraz specjaliści, którzy podjęli się nagrania tego materiału. Wśród muzyków towarzyszącym Nalepie byli Jerzy Goleniewski (bas), Józef Hajdasz (perkusja), Tadeusz Trzciński (harmonijka ustna) i przede wszystkim Dariusz Kozakiewicz (gitara). I właśnie duet Nalepy z Kozakiewiczem to element, który od zawsze zwracał moją uwagę. To oni odpowiadają za kapitalne, bluesowe zagrywki, dodatkowo Kozakiewicz czaruje niesamowitymi solówkami. Panowie oddziaływali na siebie niesamowicie, wprowadzając swojego bluesa na w rockowe ścieżki za przykładem brytyjskich wzorców Fleetwood Mac, Free, Ten Years After, a nawet na bardziej hard rockowe poletko, gdzie królowało Led Zeppelin. No i aż żal, że wtedy nie udało się pociągnąć tego duetu na kolejnych płytach. Oczywiście nie można pominąć wyrazistej i mocnej sekcji rytmicznej, a także niesamowitych partii harmonijki. Po prostu wtedy zadziałały wszystkie potrzebne elementy do stworzenia takiego albumu. Nie dziwne więc, że "Blues" uważa się za najlepszą płytę Breakoutów.
\m/\m/






