Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

 

 

hmp 97sm

Szukaj na stronie

 
 UWAGA !!! 
         
Drukowaną, kolekcjonerską wersję 
 HMP Magazine 
możecie zamówić pisząc na adres:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
 
 

INCARNATED - Try Before Die

 

(2014 Selfmadegod)

Autor: Wojciech Chamryk

 

 \incarnated-trybeforedye

1. Zombieland

2. Second Side (out of mind)
3. Dead Eyes See Nothing
4. My Brother Cain
5. Full of Victims
6. Death Machine
7. Grave Is Where Your Heart Is
8.
Bloody Hands

9. Madness
Skład:
Thomas - gitara

Pierścień - gitara, bas, wokale

Bartosh - instrumenty perkusyjne

Ponad osiem lat trzeba było czekać na trzeci studyjny album białostockich piewców ekstremy z Incarnated, ale zawartość „Try Before Die” wynagradza te długie miesiące z nawiązką. Dziewięć składających się na tę płytę utworów to prawdziwa, nomen omen, uczta dla fanów bezkompromisowego, krwistego grind i death metalu. Zespół hołduje starej, szwedzkiej szkole brutalnego metalu śmierci, tak więc królują tu ekstremalne tempa z licznymi blastami,
równie siarczysta gitarowa jazda oraz jedyny w swoim rodzaju, grobowy, opętańczo niski growling Pierścienia. Nie brakuje też, momentami nawet dość melodyjnych, zwolnień i partii gitary prowadzącej, co uatrakcyjnia zdecydowany i bezkompromisowy przekaz całości i na pewno sprawi, że nie tylko maniacy Incarnated, ale też Nihilist, Vomitory czy Grave, będą mieć powody do zadowolenia. Nie ma tu oczywiście mowy o klonowaniu dokonań szwedzkich gigantów, białostoczanie od dawna idą bowiem swoją drogą, dorzucając do old schoolowych deathowych brzmień raz mniejszą, raz większą porcję grindowych dodatków, jeszcze bardziej podkreślających ekstremalną wymowę „Try Befeore Die”. Zwraca też uwagę idealne rozłożenie partii poszczególnych instrumentów w aranżacjach, co jednak nie dziwi przy wieloletnim zgraniu Pierścienia, Thomasa i Bartosha oraz perfekcyjnie napędzające całość bębny ostatniego z nich.

Zespół stawia przysłowiową kropkę nad I finałowym „Madness”, w którym death/grind dopełnia riff kojarzący się z Celtic Frost, a ostre przyspieszenia mają w sobie coś z zadziorności punk rocka z czasów, gdy był on tożsamy tylko z buntem i agresją. Mocny powrót, bez dwóch zdań!

(5/6)

Wojciech Chamryk

 

baner_158x600_mtwa.gif baner_gif_prr.gif baner_a158x600-19.gif maiden_united_bannery-v70_01.gif ma_week_gif-gif.gif baner_oskar gif.gif baner_158x600-19.gif baner_b158x600-19.gif baner_oh.gif baner_lone assembly.gif

Goście

8299130
DzisiajDzisiaj2698
WczorajWczoraj3389
Ten tydzieńTen tydzień25579
Ten miesiącTen miesiąc85030
WszystkieWszystkie8299130
216.73.216.79