Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 85sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

lamb of god kreatorpw m

crystal viperbs m

beast in blackpw m

helliconx metal festival 2023nwpskx m

helstarbs m

soilwork i kataklysmpw m

metal hammer festival 2023knl m

hard rock heroes festival 2023 1nwpskx m

blind guardian plakatnwpskx m

ALL SHALL PERISH - Hate. Malice. Revenge

 

(2014 Metal Mind)
Autor: Wojciech Chamryk
allshallperish-hatemalicerevenge
Tracklist:
1. Deconstruction
2. Laid To Rest
3. Our Own Grave
4. The Spreading Disease
5. Sever The Memory
6. For Far Too Long...
7. Never Ending War
8. Herding The Brainwashed
 
Lineup:
Craig Betit - Vocals
Beniko Orum - Guitar
Caysen Russo - Guitar
Mike Tiner - Bass
Matt Kuykendall - Drums
 
Metalcore okazało się niby tylko jedną z przejściowych i krótkotrwałych muzycznych mód, tymczasem płyty All Shall Perish są wciąż wznawiane. A to, szczególnie w czasach „internetowej dystrybucji” muzyki jest już sukcesem nie lada, tym bardziej, że od premiery pierwszych dwóch albumów Kalifornijczyków upłynęło raptem kilka - kilkanaście lat. Powód pojawienia się na rynku ich kolejnych reedycji, tym razem nakładem naszego Metal Mind, wydaje mi się oczywisty - All Shall Perish od początku zdecydowanie ciążyli w stronę death metalu. Owszem, wpływy hardcore czy crossover też są słyszalne na ich debiucie, ale „Hate. Malice. Revenge” to przede wszystkim mocarne, deathowe uderzenie. Z solidnym riffowaniem, miarowo dublującym gitarowe partie basem i wściekłymi, wszechobecnymi blastami. Dochodzi do tego maniera wokalna Craiga Betita, który co prawda nie zagrzał długo miejsca w składzie zespołu, ale na jego debiucie poraża przede wszystkim niskim, grobowym growlingiem, ale też nawiązaniami do blackowego skrzeku, histerycznego wrzasku spod znaku hardcore czy grindowego kwiku. Dlatego ten trwający 36 minut materiał to na dobrą sprawę dźwiękowy monolit, bez słabych punktów i bardzo wyrównany, ze wskazaniem na szaleńcze „Deconstruction” i „The Spreading Disease” oraz mocarny „For Far Too Long…”.
Owszem, nie brakuje tu też melodii, ale wszechobecny czad, nieziemskie przyspieszenia i surowa produkcja czynią tę produkcję łakomym kąskiem bardziej dla zwolenników ostrego łojenia.
(4,5)
Wojciech Chamryk

 

142_mag_baner5.png 138_mag_baner1.png 141_mag_baner4.png 140_mag_baner3.png 143_mag_baner6.jpg 144_mag_158x600px_72_dpi.jpg 139_mag_baner2.png

Goście

4227877
DzisiajDzisiaj868
WczorajWczoraj2363
Ten tydzieńTen tydzień7011
Ten miesiącTen miesiąc18157
WszystkieWszystkie4227877
44.212.99.248