Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 72sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

dog eat dog 2019 abk fall instastory posterzyx m

walkyrya italian metal band 111019 m-artzzz b

mh plakat b

mortis plakat m

destroyers i jaguar plakat krakow 1zzz m

praying mantis plakat m

pestilence poster oba net 1k m

hitten plakatz m

true thrash fest m

ghost plakatz m

sacred reichs m

sacred reich plakatc m

alterbridge posterb1zyx m

annihilator plakat666 b

exumer plakat m

voivod plakatzyx m

metalowa-wigilia-2019-web-posterzyx m

deeppurple-poster m

dreamtheater-poster m

rhapsodyoffire-posterb1 m

hammerfall posterb1 m

atropha plakatzzz m

lamb of god i kreator plakat m

mystic festival 2020 m

DOMAIN - Gat Etemmi

 

(2002/2019 Old Temple)
Autor: Wojciech Chamryk
 
domain-gatetemmi s
Tracklist:
1. Asaku Marsuti
2. Seven Sibbiti
3. Nigiszida
4. Ancient Ones Monstrous
5. Gat Etemmi
6. Anzu Storm
7. Azag Rite
8. Dingir Xul
9. Gate Of Pazuzu
10. Summa Amelu Kasip
11. Shub Nigurath Space Outside
12. Yog Sothoth Dominion
             
Lineup:
Paul – śpiew, gitara
V-ac – gitara
Mike – bas
Mittloff – perkusja
+
Robert Srzednicki – klawisze
Ewa Frakstein – śpiew
               
Pamiętam zdziwienie w momencie premiery „Gat Etemmi”, bo Domain zaskoczył wtedy innym podejściem, nagrywając nowocześniejszą, nieco odmienną płytę. Oczywiście wciąż słychać jaki zespół za nią odpowiada, ale nie jest to materiał tak surowy jak wcześniejsze, a aranżacje stały się jeszcze bardziej wyszukane – więcej w nich klawiszy, delikatniejszych brzmień czy kobiecych wokali. Dlatego, chociaż opener „Asaku Marsuti” uderza z pełną mocą, to mamy w nim również całkiem melodyjny refren, a równie surowy „Seven Sibbiti” czaruje nie tylko kobiecymi wokalizami, ale też duetem piękna i bestia w wykonaniu sopranistki warszawskiej Opery Kameralnej Ewy Frakstein i Paula. Śpiewaczka pojawia się jeszcze w „Anzu Storm”, kolejnym dowodzie na nieszablonowe podejście do wypracowanej w obrębie metalowej stylistyki formuły.
Dzięki tym wszystkim zabiegom Domain tylko zyskał na rozmachu, proponując muzykę nadal mroczną, posępną i ciężką, ale jednocześnie bogatszą i łatwiej przyswajalną – nie tylko dla fanów metalu, ale też zwolenników każdej ambitnej muzyki, jeśli rzecz jasna nie pogardzą płytą metalowego zespołu. Nie da się bowiem ukryć, że taki „Dingir Xul” to granie wręcz ekstremalne, „Nigiszida” i tytułowy „Gat Etemmi” też potrafią nieźle się rozpędzić. Na drugim biegunie mamy jednak finałowe „Yog Sothoth Dominion” – miarowy, instrumentalny utwór z delikatnie brzmiącymi gitarami i partiami fortepianu na balladową modłę, a i rozwinięcie jest nader klimatyczne, melodyjne i przestrzenne, tak jakby Paul i spółka chcieli  na koniec ukoić słuchacza.
A propos: jeśli kogoś odrzucają tytuły w sumeryjskim języku, to praktycznie wszystkie teksty są w języku angielskim, zresztą fascynacja Paula starożytnymi cywilizacjami to fakt powszechnie znany, a na tej płycie mamy chyba apogeum tego stanu rzeczy. Dodajcie do tego świetne brzmienie – studio Serakos – i ciekawą szatę graficzną i macie obraz całości „Gat Etemmi”. Jak dla mnie jednej z najlepszych płyt w bogatym dorobku Pandemonium/Domain, po wydaniu której grupie udało się wrócić do oryginalnej nazwy, pod którą funkcjonuje z powodzeniem do dziś. Nie zmienia to jednak faktu, że trzy albumy firmowane szyldem Domain zniosły próbę czasu i wciąż mogą być ozdobą każdej szanującej się kolekcji płytowej, a Gat Etemmi” jawi się wśród nich jako ten najbardziej oryginalny i ponadczasowy.
(6/6)

Wojciech Chamryk

125_mantiz_pion.jpg 126_bulletraid_baner2.gif 124_italian_metal.png 129_exhorder_158x600px_eu.gif 127_velesar_maly_baner_reklama_hmp2.png

Goście

2543116
DzisiajDzisiaj1645
WczorajWczoraj3650
Ten tydzieńTen tydzień11643
Ten miesiącTen miesiąc60579
WszystkieWszystkie2543116
18.204.48.40