Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 75sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

within temptation evanescencezz m

kat roman kostrzewskiazq m

vaderazq m

helloween nowadata m

mystic festivalzz m

deeppurple 2021 posterb1mn m

 

HATEFUL FIVE - Winny

 

(2019 Self-Released)
Autor: Grzegorz Cyga 
 

hatefulfive-winny s

Tracklist:
Wyrok
Dyluzja
Będę Twoim Strachem
Gniew
Wojna
Winny
Jeszcze jestem
Jutro
Ostatnie życzenie
Zapomniany
        
Lineup:
Seba Górecki - gitara basowa
Filip Brzeski - gitara prowadząca
Adrian Kicka - gitara prowadząca, gitara rytmiczna
Sebastian Makówka - śpiew
Rafał Szewczyk - perkusja
           
„Jestem winny” to zwrot, do którego nie każdy umie się przyznać. Jednak jeżeli coś zrobimy to musimy ponieść odpowiedzialność za swoje czyny. Hateful Five to jak nazwa wskazuje piątka thrash metalowców z Warszawy, która wraz z początkiem ostatniego miesiąca w roku postanowiła wydać swój debiutancki krążek - „Winny”.
Już na samym początku albumu zapada „Wyrok”, lecz nie wiadomo jaki, ponieważ jest to krótki utwór instrumentalny. Zdradzę Wam jednak, że krążek jest bardzo spójny zarówno od strony lirycznej, jak i muzycznej. Faktem jest, że cierpi na tym trochę różnorodność, przez co pierwsze pięć piosenek brzmi jak jedna thrashowa suita. A trzeba zauważyć, że jest tu kilka pozycji trwających dłużej niż 4 minuty. Jednakże druga połowa krążka ma więcej tych, których słucha się naprawdę nieźle, chociaż nie jest to coś, co odmieni Wasz światopogląd.
To thrash najczystszej próby będący przede wszystkim hołdem złożonym Testamentowi, ale także po części Wielkiej Czwórce. I wśród tych lepszych kompozycji znajdują się, m.in. „Wojna”, w której wokalista Sebasitan Makówka śpiewa swoim naturalnym głosem oraz tytułowy utwór - „Winny”.
Ten ostatni z tego, co wiem już teraz spotyka się z ciepłym przyjęciem na koncertach. Takim koncertowym pewniakiem powinien się także stać pierwszy singiel „Jutro”, który jest typowym „strzałem w papę” i nie wyobrażam sobie, aby publika nie pogowała, gdy ten zostanie odegrany przez Hateful Five.
I w tym miejscu mógłbym zakończyć recenzję debiutu warszawskiego zespołu, bo materiał jest naprawdę przyzwoity. Jednak są jeszcze dwie rzeczy do omówienia, a które bardzo mocno wpływają na odbiór, niestety negatywnie. Pierwszą rzeczą, która wymaga poprawy jest wokal Sebastiana. Wspominałem, że w jednym z utworów korzysta z czystej barwy i w mojej ocenie wychodzi mu to znacznie lepiej niż imitowanie Chucka Billy’ego. Jednak kiedy stara się uzyskać efekt chrypy i zbliżyć do maniery Amerykanina zaczyna zauważalnie fałszować. Cierpią na tym najbardziej te utwory, które z jakiegoś powodu wpadają w ucho.
Drugim słabym ogniwem tego wydawnictwa są partie gitary solowej. Z początku, kiedy słuchałem niektórych tracków miałem wrażenie, że gitarzyści grają nierówno do rytmu, który jest wybijany przez płasko brzmiącą perkusję jakby składała się wyłącznie ze stopy i werbla. Tymczasem okazało się, że po prostu główny gitarzysta nie dowozi i jego solówki są jeszcze bardziej nieczyste niż gra Larsa Ulricha na koncertach. Na szczęście niedawno zespół odświeżył tę sekcję instrumentalną, więc mam nadzieję, że na żywo ten materiał zabrzmi znacznie lepiej.
Długo się zabierałem za tę recenzję, bo długo się zastanawiałem jak ocenić debiut Hateful Five. Ostatecznie uważam, że jest to wystarczająco poprawny album, by dać tej kapeli kredyt zaufania i zobaczyć, co przyniesie przyszłość.
(4/6)
Grzegorz Cyga
120_slider_ot.gif

Goście

3230549
DzisiajDzisiaj935
WczorajWczoraj2431
Ten tydzieńTen tydzień5679
Ten miesiącTen miesiąc17154
WszystkieWszystkie3230549
3.215.133.185