Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 75sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

within temptation evanescencezz m

kat roman kostrzewskiazq m

vaderazq m

helloween nowadata m

mystic festivalzz m

deeppurple 2021 posterb1mn m

 

PLANET HELL - Mission Two

 

(2019 Mad Lion)
Autor: Wojciech Chamryk 
 

planethell-missiontwo s

Tracklist:
1 Newcomer    
2 Reya
3 Report          
4 Encounter      
5 Demons        
6 Oxygen         
7 Experiment   
8 Farewell        
9 Epilogue
                         
Już debiut Planet Hell „Mission One“ był płytą znakomitą, ale teraz Przemek Latacz i spółka proponują dzieło jeszcze bardziej dopracowane i urozmaicone, tym razem już w pełni zespołowe. Katowicka formacja gra progresywny death metal na poziomie dostępnym nielicznym wybrańcom, nieustannie poszukując i eksperymentując, a do tego łącząc solidny, metalowy cios z urozmaiconym, zaawansowanym technicznie graniem. Na takie podejście stać tylko największych wizjonerów, by przypomnieć choćby płyty Death, Cynic czy Atheist, że nie wspomnę już o ulubieńcach Przemka z Voivod. O dosłownych, muzycznych wpływach nie ma tu rzecz jasna mowy, ale to ta sama ścieżka twórczych eksperymentów, chęć ciągłego rozwoju i wyjścia poza gatunkowe getto do krainy jeszcze bardziej fascynujących, nowych i oryginalnych dźwięków. Dlatego „Mission Two” zyskuje z każdym kolejnym przesłuchaniem, ciągle odkrywam na niej coś nowego i równie fascynującego, w tym patenty nie mające absolutnie nic wspólnego z metalem, błyskotliwe rozwiązania aranżacyjne, jak również czyste, zaskakujące wokale Przemka – to niby tylko niewiele ponad 40 minut muzyki, ale pomysłami z „Mission Two” spokojnie można by obdzielić i kilkanaście albumów. Zaciekawia też Przemkowa interpretacja „Solaris“ Stanisława Lema, co pewnie również zachęci sporo zwolenników naszego klasyka S-F do sięgnięcia po tę płytę. W dodatku wydaną równie efektownie co debiut: w książkowym formacie digibooka A5, bogato ilustrowanego, z tekstami i ich tłumaczeniami. Zespół już zapowiada Mission Three”, inspirowaną „Summa Technologiae” Lema, czyli już po doborze tematu widać, że nie zamierza spoczywać na laurach czy sięgać do oczywistych pomysłów. „Mission One“ dałem w recenzji (6), ale „Mission Two” bije ją na głowę, tak więc najzwyczajniej zabrakło mi już skali, zresztą jakiekolwiek notki i oceny w przypadku TAKIEJ muzyki nie mają większego sensu.
Wojciech Chamryk
120_slider_ot.gif

Goście

3230561
DzisiajDzisiaj947
WczorajWczoraj2431
Ten tydzieńTen tydzień5691
Ten miesiącTen miesiąc17166
WszystkieWszystkie3230561
3.215.133.185