Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 82sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

death to allark m

summer jazz festival 2022krakow m

steelpanther 2022pol m

warsaw summer plakatnaz m

paradise lostark m

gojiraark m

slipknotark m

opethark m

accept nowa datadaw m

 

MORBOSIDAD - Cójete a Dios por el culo/Muerte de Cristo en Gólgota

 

(2021 Old Temple)
Autor: Wojciech Chamryk
 
morbosidad-cojeteadiosporelculo-muertedecristoengolgota s 
Tracklist:
1.Cadaver Decompuesto En La Cruz     
2.Sangriento Sacrificio Cristiano
3.Infierno Immortal      
4.Pacto Satanico           
5.Mata En El Nombre De Satanas          
6.Ritual En El Pentagramma      
7.Altar De Sangre Negra           
8.Cojete A Dios Por El Culo       
9.Bestia Del Averno      
10.Muerto En Mi Propia Sangre 
11.Bastardo Hijo Del Cielo        
12.Salomon's Gate
13.Outro
                 
Drugi i czwarty album Morbosidad doczekały się wznowień nakładem rodzimej Old Temple. Kolekcjonerzy rozczarowni coraz niższą jakością współczesnych digi czy innych eco paków nie będą zawiedzeni, bo to reedycje typu jewel case i na złotych CD. Akurat dbałość o jakość dźwięku w przypadku zespołu parającego się tak ekstremalnymi dźwiękami może co poniektórym audiofilom wydawać się inwestycją chybioną, jeśli nie profanacją, ale kiedy tak słucham tych płyt odnoszę wrażenie, że Amerykanie brzmią z nich jeszcze bardziej złowieszczo i brutalnie, tak więc coś w tym jest. Morbosidad łoi black/death metal od wczesnych lat 90., zapełniając bluźnierczymi hymnami kolejne albumy, EP i rozliczne splity. „Cójete a Dios por el culo” oryginalnie ukazał się w roku 2004, ukazując zespół w odsłonie tak bezkompromisowej jak to tylko jest możliwe. Słychać, że wzorce wypracowane kiedyś przez Sarcófago, Blasphemy i tym podobnych piewców zła w najczystszej postaci padły na bardzo podatny grunt – efekt końcowy to niespełna 31 minut wściekłych, bardzo dosadnych dźwięków. Można rzec esencjonalnych, wręcz typowych dla tej stylistyki, ale Morbosidad nie zważają na ewentualne protesty zwolenników bardziej technicznego grania – pędzą do przodu niczym pozbawiony hamulców bolid Formuły 1, a incydentalne zwolnienia czy organowe/klawiszowe motywy tylko bardziej podkreślają intensywność poszczególnych utworów, wzbogacanych też niekiedy odniesieniami do thrashu czy punka, a całość dopełniają hiszpańskie teksty (4/6). Wydany po blisko dziewięciu latach, jeszcze krótszy „Muerte de Cristo en Gólgota” brzmi tak, jakby został zarejestrowany jakieś kilka miesięcy po „Cójete a Dios...“ – ten zespół nowinki brzmieniowe, ewolucję i rozwój traktuje niczym jakieś wybryki natury, tkwiąc z pełną świadomością w skansenie prymitywnego, totalnie bezkompromisowego, ale zarazem 100 % prawdziwego metalu. Zapomnijcie więc o podziale zwrotka-refren-bridge czy melodyjnych solówkach, przystępności czy klarownym brzmieniu – Morbosidad preferują szaleńczą jazdę na najwyższych obrotach; tyle, że czasem wykorzystują dźwięki dzwonu czy syntezator, ale nawet wtedy ich muzyka nie łagodnieje. Do tego dopełniają materiał autorski szaleńczymi coverami: na „Cójete a Dios...“ jest to „Salomon's Gate“ Beherit, na „Muerte de Cristo...“ „Hammer Of Satan“ Archgoat, a więc zespołów z tego samego kręgu. Nie jest to rzecz jasna ten sam poziom, ale zwolennicy „Reign In Blood“, „Deicide“ czy „Panzer Divison Marduk“ znajdą tu coś dla siebie.
(4,5/6)
Wojciech Chamryk
142_badtaste-baner156x600.png 154_wrona.png 144_mag_158x600px_72_dpi.jpg 143_eskalacja-singiel-158x600-singiel.png

Goście

3917685
DzisiajDzisiaj387
WczorajWczoraj629
Ten tydzieńTen tydzień3040
Ten miesiącTen miesiąc23112
WszystkieWszystkie3917685
18.206.14.36