Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 95sm

Szukaj na stronie

 
 UWAGA !!! 
         
Drukowaną, kolekcjonerską wersję 
 HMP Magazine 
możecie zamówić pisząc na adres:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
 
 

DISTRÜSTER - Sic semper tyrannis

 

(2022 Ossuary)
Autor: Wojciech Chamryk
 
distruster sic semper tyrannis s 
Tracklist:
1. Nobody Dares
2. Now
3. Die!
4. To Live Beautifully
5. A.P.O.S
6. Burning. Open. Wounds
7. Martyr’s Game
8. Over and Over
9. Loyal to None
10. Bullshit
11. Calm Under Fire
                   
„Sic semper tyrannis” to debiutancki album tej krakowskiej grupy, ale muzycy nie należą do nowicjuszy: Kosa i Uappa Terror (znany też z Terrordome) grali wcześniej razem w Deathreat, nowy perkusista James Stewart jest powszechnie kojarzony z długoletniego stażu w Vader, zaś obecnie jest członkiem Decapitated. Po takim składzie można się więc było spodziewać czegoś co najmniej dobrego i tak też się stało. Distrüster łoi nad wyraz kompetentnie speed/thrash/death metal z punkowymi i crustowymi naleciałościami. Te ostatnie są najbardziej słyszalne w utworach najkrótszych, takich jak „Die!” czy niespełna półminutowy „A.P.O.S”. W innych metalowa agresja i potężne uderzenie płynnie splatają się z prostotą punkowej ekspresji (świetny „Martyr’s Game”!), albo mamy ostrą jazdę, brzmiącą tak, jakby Discharge wzięli na warsztat jakiś kipiący energią numer Motörhead i jeszcze bardziej podkręcili tempo. („Now“). Są też rzecz jasna utwory bardziej zróżnicowane aranżacyjnie („To Live Beautifully“) czy nawet całkiem, jak na tę stylistykę, melodyjne („Over And Over“), co czyni zawartość tego 35-minutowego albumu jeszcze bardziej urozmaiconą. Singlowe „Nobody Dares“ i „Burning. Open. Wounds“ też są niczego sobie. No i ten finał, czyli ponad sześciominutowy kolos „Calm Under Fire“, jak dla mnie prawdziwa perełka i opus magnum tej bardzo udanej płyty. 
(5/6)
Wojciech Chamryk
baner_oskar gif.gif le_orme_word_new_158x600.gif ma_week_gif-gif.gif baner_oh.gif maiden_united_bannery-v70_01.gif mrpun_h-158x600.gif baner_nick.gif

Goście

7587798
DzisiajDzisiaj5164
WczorajWczoraj5659
Ten tydzieńTen tydzień34886
Ten miesiącTen miesiąc58758
WszystkieWszystkie7587798
18.97.9.168