Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 94sm

Szukaj na stronie

 
 UWAGA !!! 
         
Drukowaną, kolekcjonerską wersję 
 HMP Magazine 
możecie zamówić pisząc na adres:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
 
 

THRONEUM - Deathmass Of The Gravedancer

 

(2022 Old Temple)
Autor: Wojciech Chamryk
 
throneum-deathmassofthegravedancer s 
1.Visions of Yog-Sothoth           
2.The Cave      
3.Hubris Hammer         
4.Die in the Dreams of Dead     
5.Obliteration of Souls  
6.Nameless Evil
                
Słyszę na tej płycie wokale, gitary i sekcję rytmiczną, jednak nie mam pojęcia kto je nagrał, ponieważ tworzący ten zespół muzycy pragną zachować anonimowość. OK, wiem więc tylko, że Cthulhuss „(...) z miasta Łodzi pochodzi”, a do tego nieźle radzi sobie z death/doom metalem starej szkoły, dokładając do tego fascynację twórczością Lovecrafta. „Obliteration Of Souls” jest zresztą drugim albumem tej grupy, poza tym wątpię, by na takim poziomie mogli grać jacyś nieopierzeni młokosi – chyba, że są, nomen omen, piekielnie zdolni i do tego zafascynowani takimi klimatami. A są one dość oryginalne, ponieważ Cthulhuss łączy death, ale taki nieoczywisty, choćby spod znaku Autopsy, z doom metalem totalnie starej szkoły, wypadkową Candlemass i Saint Vitus. Świetnie sprawdziłoby się to w połowie lat 90. kiedy takie granie było przez jakiś czas dość popularne, ale i teraz te dźwięki robią wrażenie – odpalcie taki „Visions Of Yog-Sothoth” czy „Hubris Hammer” i wszystko będzie jasne. Nie jest to jednak dla słuchacza przysłowiowa bułka z masłem, bo poza jednym wyjątkiem kompozycje tworzące tę płytę trwają 8-10 minut; nie wystarczy więc posłuchać ich fragmentarycznie na przewijaniu, czy poznać sam początek, skoro wspomniany już „Hubris Hammer” nabiera tempa dopiero w połowie – to płyta, w którą warto i trzeba się zagłębić. Nie zdążymy tego uczynić tylko z utworem tytułowym, bo mija błyskawicznie, jawiąc się nie tylko jako ewenement na tym wydawnictwie, ale też w dotychczasowym dorobku zespołu, którego dalsze poczynania na pewno warto obserwować.
(5/6)
Wojciech Chamryk
glenn_hughes_heavy_metal_pages_158x600.png ronnie_romero_gusg_heavy_metal_pages_158x600.png uriah_heep_heavy_metal_pages_158x600.png mayhem_heavy_metal_pages_158x600.png drowning_pool_heavy_metal_pages_158x600.png

Goście

6800935
DzisiajDzisiaj1980
WczorajWczoraj4170
Ten tydzieńTen tydzień20038
Ten miesiącTen miesiąc20038
WszystkieWszystkie6800935
18.97.14.85