Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 70sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

xmerry christless plakat m

madfestvol2posterfinalnet m

batushka plakatz m

xhaken plakat m

ivar einar2 m

roadhog plakatk m

slash 2019 poster m

satan plakatk m

 

uriah heep plakatk m

laibach plakatk m

the australian pink floyd show 2019 posterb1 m

turboplakat m

hell over hammaburg flyer august m

riversideplakat m 

kamelotplakat m

overkill plakatk m

korpiklaani plakatk m

voodoo plakat koncertu m

udo plakat m 

 

Arch Enemy - Warszawa - 26.09.2017

Arch Enemy - Progresja Music Club – 26 września 2017

W połowie września rozpoczęła się europejska trasa koncertowa promująca nowy album Arch Enemy. Zespół nie zapomniał o polskich fanach i zahaczył o warszawską Progresję. Oczywiście trzeba pamiętać, że to kapela światowego formatu, więc należało się spodziewać pewnego opóźnienia. Na szczęście nie było ono duże, bo raptem dziesięciominutowe, a publice czas umilał „Thunderstruck” puszczony z taśmy. Ten znakomity utwór od AC/DC pozwolił się dobrze rozgrzać fanom i już przy pierwszym „The World is Yours” z najnowszej płyty sporo osób dało ponieść się dźwiękom.

Dla osób, które znają starsze płyty przygotowany solidny zestaw „the best of”. Począwszy od „Ravenous” przez „Burning Angel” na instrumentalnym „Snowbound” kończąc - jednym słowem każdy fan AE mógł w setliście znaleźć coś dla siebie. Jednak najwięcej miejsca poświęcono reprezentantom z „War Eternal”, których było pięć, a z nowej płyty usłyszeliśmy w sumie cztery piosenki. To co Arch Enemy zagra było wiadome już jakiś czas, ponieważ od pierwszego koncertu grane są praktycznie te same rzeczy, różniąc się najwyżej zmianą jednej pozycji. Dlatego jedni dostali „Revolution Begins” a drudzy świeże „Blood in the Water” Mimo tego, ciężko być rozczarowanym.

Smak wzbogaciła solówka Jeffa Loomisa prezentująca jego możliwości. Choć nie trwała zbyt długo, była satysfakcjonująca. Z jednej strony prezentowała nieco technicznych zagrywek, z drugiej została wypełniona feelingiem i pełniła rolę klimatycznego wstępu do „Nemesis”. Warto dodać, że w pewnym momencie przyłączył się Michael Amott i dołożył swoje trzy grosze do emocjonalnej improwizacji.

Praktycznie każdy aspekt został dopięty na ostatni guzik. Scenografia, światła, dźwięk, kontakt z publicznością. Na pochwałę zasługuję również ochrona jak i sama publika. Ochroniarze, choć pilnowali, by nikomu nic się nie stało nie mieli zbyt wielu okazji do interwencji poza typowymi momentami, kiedy któryś z widzów pływał na rękach pozostałych. Jeśli chodzi o właśnie tych drugich to kto chciał się napić, to po prostu siedział przy barze nie utrudniając innym czerpania przyjemności z występu.

Do tego jak nigdy nie zauważyłem problemów z wyjściem z koncertu, choć sala była wypełniona co do ostatniego miejsca. Zazwyczaj tłok na schodach jest taki, że ciężko się ruszyć, a tym razem wszystko poszło szybko i sprawnie.

Odnośnie relacji na poziomie fan - zespół to niebiesko-włosa wokalistka nie tylko regularnie rozmawiała z przybyłymi, ale również nakłaniała ich do zabawy. Także pozostali muzycy starali się utrzymać kontakt. Nie rzadko jest tak, że nawet jeśli zespół jest znany to musi ożywiać czasem ludzi, bo nie zawsze wszyscy dają znak życia, tak przy dźwiękach Arch Enemy nikogo nie trzeba było specjalnie namawiać. Ci, co woleli jednak biernie uczestniczyć w widowisku też nie mogli narzekać, bo występ takiej gwiazdy również cieszył oko. Ciągle można było podziwiać jak Alissa biega, skacze, ale też mogliśmy zaobserwować chemię między triem: D’Angelo - Amott - Loomis. Zwłaszcza po ostatniej dwójce dało się to szczególnie zauważyć m.in. po skończonej partii unisono, ci dwaj panowie obdarzyli się uściskiem.

Podsumowując, Arch Enemy jest w wyśmienitej formie, dzięki czemu zapewniło fanom półtorej godziny niezapomnianych wrażeń. Nowe utwory nawet te teoretycznie lżejsze czyli „The World is Yours” i „The Eagle Flies Alone” zdały egzamin i dobrze wkomponowały się między znanymi już szlagierami. Można czuć niedosyt, że tak mało nowości usłyszeliśmy. Jednak to już jeden dobry powód dla Arch Enemy, aby wrócić jak najszybciej do Polski i zaprezentować resztę.

Grzegorz Cyga

119_hugsja_hmp002.png 122_gotthard_158x600px_eu.gif 123_nightwish_158x600px_eu.gif 121_meshuggah_158x600px_eu.gif 117_fever_singiel_obey_hmp.gif 124_metalchurch_158x600px_eu.gif 116_accept_158x600px_eu.gif

Goście

1639629
DzisiajDzisiaj511
WczorajWczoraj2485
Ten tydzieńTen tydzień511
Ten miesiącTen miesiąc40299
WszystkieWszystkie1639629
35.175.190.77

heliconmetalfestivalii m

battle beast plakatk m

kit 2019k m

the iron maidens plakatk m

godsmack 2019 poster m

mystic festivalk m