Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 69sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

internal quiet 2018 tour poster new m 

diamond head plakat m

striker plakatzzz m

xmsf poster poland m

xdragonhammer plakat m

impaled nazarene plakata m

solstafir-kwadrat-b

nightwish plakatz m

annihilator nowy plakat m

slayer plakatz m

exodusreklama logotypy rgb m

xkreator plakat m

xmerry christless plakat m

batushka plakatz m

xhaken plakat m

ivar einar2 m

„Dusza i technologia” (Cruentus)

Szczeciński Cruentus powrócił z nową, bardzo udaną płytą. „Every Tomorrow” powstawała długo, ale jej zawartość  wynagradza wszystkim fanom ten czas oczekiwania z nawiązką, bo to industrialny metal najwyższej próby, nieoczywisty i wielowymiarowy. Lider Cruentus opowiada szczegółowo  nie tylko o kulisach powstawania płyty,  ale też niezależności w muzycznym biznesie, wpływie technologii na nasze życie i najbliższych planach grupy:

      

HMP: Nie było już czasem tak, że „Every Tomorrow” spędzał wam sen z powiek, bo to bez dwóch zdań ta płyta Cruentus, która powstawała w największych bólach?

Jakub Lasota: Tworzenie „Every Tomorrow” faktycznie było długim procesem, ale chyba nie nazwałbym go „bolesnym” (śmiech). Sen z powiek spędzała nam obietnica dana naszym fanom w związku z kampanią crowdfundingową. Mam nadzieję, że ostateczny rezultat wynagrodzi im oczekiwanie.

Kiedy zaczynaliście prace nad następcą „Terminal Code” nic nie wskazywało na to, że wasz kolejny album ukaże się aż po ośmiu latach?

Prace nad płytą rozpoczęliśmy mniej więcej rok po wydaniu poprzedniego krążka. Na początku byliśmy totalnie nakręceni genialnym odbiorem „Terminal Code” i mieliśmy dobre tempo pracy. Szybko powstał koncept liryczny, instrumentalne szkice utworów były skończone gdzieś w połowie 2014 roku. Wszystko, co nastąpiło później to mniejsze lub większe zmiany, aranżacje i przede wszystkim nagrywanie i produkcja wokali.

Pierwszą zapowiedź nowego albumu, utwór „The Proximate”, opublikowaliście trzy lata temu  według wstępnych założeń całość miała być gotowa wkrótce – co sprawiło, że trzeba było czekać na tę płytę aż tak długo?

Myślę, że powodem było tzw. „życie”, które właśnie w czasie powstawania „Every Tomorrow” najbardziej nas „dopadło”. Dla wszystkich z nas był to  okres zakładania rodzin, poważnych zobowiązań zawodowych itp. Muzyka musiała zejść na jakiś czas na drugi plan, bo po ogarnięciu tych wszystkich nowych wyzwań, często zwyczajnie nie starczało nam siły. Muzyka nie jest źródłem naszych dochodów, więc...niestety nie jest to żadna spektakularna historia (śmiech), jeśli spodziewałeś się jakiegoś skandalu z gwiazdą porno i toną prochów w tle to muszę cię zawieść (śmiech). 

Szkoda (śmiech). Jesteście zespołem niezależnym od początku istnienia Cruentus, ale w ciągu kilku ostatnich lat owa niezależność chyba najbardziej dała wam się we znaki?

Niezależność jest super. Robimy to co chcemy, twórczo ograniczają nas tylko własne umiejętności i wyobraźnia. Możemy wypowiadać się z pomocą muzyki dokładnie tak jak chcemy. Mówiąc wprost, mamy w dupie to czy płyta się sprzeda czy nie, zależy nam tylko na tym, żeby dotarła do możliwie jak największej liczby odbiorców. Brak rygoru związanego z zawodowym wykonywaniem muzyki ma moim zdaniem dobry wpływ na stronę twórczą, ale ma też swoją mroczną stronę. Brak deadline’ów, inne priorytety (takie jak wspomniałem wcześniej) powodują, że stosunkowo łatwo jest odstawić muzykę na boczny tor. Trzeba wówczas dużo samozaparcia żeby wrócić do właściwego rytmu pracy. Myślę, że przez chwilę, a może nawet dłuższą chwilę, padliśmy ofiarą właśnie takiej sytuacji.

Kiedy pracuje się nad utworami przez kilka lat i w pewnym momencie okazuje się, że najzwyczajniej w świecie nie ma się środków na ich nagranie i wydanie to trudny moment, ale wy nie załamaliście się, bo nowe czasy dają też nowe możliwości – stąd pomysł zbiórki na stronie Wspieram.to?

Całkowite koszty produkcji „Every Tomorrow” kilkukrotnie przekroczyły to, co udało się nam zebrać w ramach kampanii na Wspieram.to. Podjęcie się zbiórki miało dla nas inny sens niż samo pozyskanie środków. Po pierwsze, chcieliśmy narzucić sobie deadline’y i zobowiązać się do pracy, co udało się niestety średnio (śmiech przez łzy). Ale najważniejsze było dla nas pewnego rodzaju zaangażowanie społeczności skupionej wokół Cruentus – naszych fanów – do uczestnictwa w procesie tworzenia płyty. Do śledzenia postępów, do interakcji i do dawania feedbacku na każdym etapie. Myślę, że ten drugi cel w pewnym stopniu udało się osiągnąć.
Byliście pewnie nieźle zaskoczeni, kiedy okazało się, że zebraliście dwa razy więcej niż zakładaliście?

Tak, było to zaskakujące, tym bardziej, że nie wykonaliśmy jakiejś niewiarygodnej pracy związanej z promowaniem projektu. Wszystko odbyło się w naturalny sposób, wieść się rozniosła, ludzie się zaangażowali. Wielu przyjaciół zespołu z własnej inicjatywy promowało naszą inicjatywę. W tym miejscu serdeczne pozdr666 dla Materii, Damiana Ukeje i Frontside! Było to świetne doświadczenie.

Wygląda więc na to, że internet z jednej strony zabił muzykę, bo sprzedaż płyt spadła dramatycznie, ale daje też takim zespołom jak wasz spore możliwości?

Wszystko się zmienia. Kiedyś potrzebna była wytwórnia, dziś jest dużo - pozornie darmowych - narzędzi, które dają możliwość samodzielnego promowania i zarządzania zespołem. Niezmienne pozostaje to, że i kiedyś, i dziś, aby dotrzeć do odbiorców potrzebna jest ciężka praca i konsekwencja.

13 tysięcy złotych to spory zastrzyk gotówki, który jednak nie pozwolił wam sfinansować w całości nagrania i wydania „Every Tomorrow”?

Tak jak wspominałem wcześniej, te środki nie pokryły nawet połowy całkowitego kosztu produkcji i nie były warunkiem realizacji płyty. Niewątpliwie, był to jednak bardzo ważne wsparcie, nie tylko finansowe, ale przede wszystkim motywujące do pracy.

Wystawiliście jednak cierpliwość swych fanów na nielichą próbę, bo cały proces od momentu zakończenia zbiórki do fizycznego ukazania się płyty trwał jakieś 2,5 roku.  Obyło się jednak bez pogróżek czy anonimowych telefonów, ludzie wiedzieli, że nie robicie tego celowo i cierpliwie czekali na premierę?

Ale nas ciśniesz za te opóźnienia (śmiech i sypanie na głowę popiołu)... Obyło się bez grubszych awantur, chociaż niektórzy nie omieszkali nas podszczypywać w mediach społecznościowych.

Bo taka jest moja rola, poza tym wiadomo nie od dziś, że jestem wyjątkowo marudny (śmiech). Pięć lat to kawał czasu – dokonywaliście wobec tego jakichś aranżacyjnych zmian w tych najstarszych utworach, czy też pozostawiliście je w pierwotnej formie?

Nieustannie dokonywaliśmy zmian. Mając nieograniczony dostęp do wszystkich narzędzi produkcyjnych, bardzo łatwo jest popaść w taką „pętlę” ulepszania.

Pracowaliście w kilku studiach, ale finalizacja tego kilkuletniego procesu miała miejsce w Monroe Sound Studio, gdzie nie tylko nagraliście część partii wokalnych, ale też dokonano miksu i masteringu „Every Tomorrow” – uznaliście, że Aro, wspierany przez ciebie, jest na tę chwilę jedynym gwarantem odpowiedniego brzmienia tego materiału?

Decyzja o podjęciu współpracy z Aro podjęta została na „ostatniej prostej”. Po wielu latach pracy nad płytą, kolejnych wersjach, poprawkach i nieustającej pracy nad produkcją, zapragnęliśmy mocno odświeżyć jej brzmienie, wyjść ze schematu własnych pomysłów i dać jej „coś”, czego sami nie byliśmy już w stanie dać. Znam się z Arkiem od wielu lat i miałem okazję pracować z nim w przeszłości przy płycie jego zespołu Shadows Land „Terminus Ante Quem”. Jako inżynier dźwięku i producent jest absolutnym perfekcjonistą. A co najważniejsze, ma bardzo otwartą głowę i dużo uwagi poświęca wizji, klimatowi nagrania. Bardzo się wczuł i zaangażował. Na chwilę stał się kolejnym członkiem zespołu i oddał „Every Tomorrow” kawałek swojej czarnej duszy (śmiech).

Wygląda na to, że warto było czekać tak długo, bo to najlepsza, najbardziej zwarta i faktycznie najlepiej brzmiąca płyta w waszym dorobku, ale pewnie tylko wy wiecie, ile to kosztowało zdrowia i nerwów?

Super, że tak uważasz! Dzięki temu wiem, że było warto!

Na jakim etapie pojawił się pomysł zatrudnienia do stworzenia okładki Krzysztofa Kamrowskiego?

Z Krzysztofem rozpoczęliśmy pracę ponad dwa lata temu. Znamy się prywatnie i bardzo cenimy go jako artystę. Mając dostęp do twórcy „tego kalibru”, decyzja o wyborze Krzysztofa nie była trudna (śmiech). W okresie współpracy powstało kilka wersji okładki. Można powiedzieć, że obraz dojrzewał i ewoluował.

Wspominam o tym, bo jest ona bardzo spójna z konceptem tej płyty, tak jakby przygotował ją znając przynajmniej część materiału z „Every Tomorrow”?

Oczywiście, Krzysiek znał cały koncept i materiał już na etapie wersji demo. Spędziliśmy dużo czasu rozmawiając o tym co chcemy przekazać i o różnych inspiracjach. Jednocześnie, staraliśmy się nie narzucać żadnych ram ani briefów. Ostatecznie zrezygnowaliśmy z jakichkolwiek wytycznych, dając Krzyśkowi wolną rękę - artwork to całkowicie jego, autorska wizja. Moim zdaniem obraz dał nowy wymiar „Every Tomorrow”, genialnie wzbogacając treść i będąc swoistym dodatkowym „głosem”.

Zastanawiam się czy większość korzystających ze zdobyczy nowoczesnej techniki ma jeszcze jakiekolwiek duchowe tęsknoty, jest w stanie zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo te wszystkie,  faktycznie ułatwiające życie, gadżety jednocześnie je spłycają?

Nowe technologie to broń obosieczna. Wszystko zależy od użytkownika, od sposobu używania. Sądzę, że bardzo ważne jest, aby mieć świadomość, że technologia to przede wszystkim narzędzia, służące osiąganiu pewnych celów. Technologia sama w sobie nie może być zła albo szkodliwa. To sposób i cel jej użycia niesie za sobą takie ryzyko. Wiele technologii ulepsza nasze życie, prowadzi do wspaniałych odkryć albo po prostu pozwala na rozwiązywanie codziennych problemów. Mój niepokój budzą te technologie, które głęboko ingerują w relacje społeczne. Nie wiem, czy słyszałeś o czymś takim jak Social Credit System, który jest stopniowo wdrażany w Chinach. To technologia, która pozwala na zbieranie potężnej ilości danych dotyczących zachowań i interakcji społecznych obywateli. Jeśli ktoś nie płaci terminowo rachunków, parkuje nieprzepisowo albo często przechodzi na czerwonym świetle, jego „rating” spada i traci np. dostęp do komunikacji miejskiej lub innych użyteczności publicznych. Oczywiście, w założeniach ludzie powinni przestrzegać prawa oraz dbać o ład społeczny, ale można sobie łatwo wyobrazić jak stosowanie takiej technologii prowadzi do niewiarygodnych nadużyć. Taki system można rozszerzać, zbierając jeszcze więcej danych i tworząc dodatkowe reguły i przełożenia. Może to doprowadzić do totalnego sformatowania i spłaszczenia jednostki, która w każdym aspekcie swojej egzystencji będzie podążać jak „po sznurku”, ścieżką „właściwego”, odgórnie narzuconego postępowania. To tyko czubek góry lodowej problemów związanych z tym tematem. Zatracenie duchowości, o które pytałeś w kontekście wykorzystania technologii, wiąże się przede wszystkim z dostępem do danych, informacji czy szerzej – treści. Codziennie jesteśmy zalewani niewiarygodną ilością różnych treści. Ze względu na ilość treści, ich dostawcy, którzy konkurują o odbiorców, coraz bardziej je upraszczają. Wszystko jest dzisiaj obrazkowe, schematyczne, a ludzie zatracili zdolność do skupienia, pogłębienia i ostatecznie zrozumienia istoty. Wszystko ma formę prostych komunikatów, nie ma miejsca na niuanse i smaczki. Wyrafinowane treści, wymagające poświęcenia czasu i uwagi, przegrywają z tymi które są proste, krzykliwe i banalne. Ludzie się do tego łatwo przyzwyczajają. Widać to w każdej sferze życia: w polityce, w sztuce a nawet w nauce.

Czy to trochę nie dziwne, że ten temat porusza nie jakiś natchniony bard z gitarą, a zespół grający industrialny metal, będący z komputerami, syntezatorami i samplerami za pan brat? (śmiech)

(śmiech) Gitara to też technologia i to wcale nie taka banalna. Tak jak syntezatory czy samplery jest to narzędzie. Gitary, jak i elektroniczne instrumenty, staramy się wykorzystywać twórczo. Nie widzę w tym nic sprzecznego (śmiech). Postrzegam to tak, że gitara daje większe możliwości w artykulacji dźwięków. Syntezatory za to, dają prawie nieskończone możliwości w kształtowaniu brzmienia. Wymagają innego podejścia, ale oba instrumenty mogą z powodzeniem służyć jako potężne środki wyrazu.

Digipackowe wydanie „Every Tomorrow” jest bardzo efektowne, z książeczką-plakatem – póki nie ma pewności czy będzie wydanie winylowe nie chcieliście, aby ta grafika trafiła tylko na niewielką okładkę kompaktu?

Rozważamy wydanie winylowe i zgadzam się, że okładka zasługuje na taką formę. Jest z tym trochę problemów,  winyle przeżywają teraz renesans a jest mało tłoczni, które potrafią to robić dobrze. Sprawa wymaga jeszcze trochę czasu. Dowiesz się pierwszy jak będzie decyzja o winylu (śmiech).

Przed kilku laty ukazał się efektowny clip do „Shutter”, teraz wydaliście singlowy utwór „Spiritual Digitisation”, wspiera was agencja promocyjna Cantara, tak więc robicie co w waszej mocy, aby jak najlepiej promować „Every Tomorrow”?

Staramy się, aby „Every Tomorrow” dotarło do jak największej liczby odbiorów wykorzystując do tego te zasoby, które mamy. Cantara i Grzegorz Szklarek jest dla nas świetnym wsparciem. Bez tego nie było by tego wywiadu (śmiech). Grzegorz jest dla nas bezwzględny i bezlitosny, dzięki czemu sprawy udaje się jakoś posuwać do przodu (śmiech). Bardzo polecam współpracę z nim innym zespołom!

Sonic Records dystrybutorem kompaktu, jego wersja cyfrowa dostępna w licznych serwisach streamingowych i sklepach, jak choćby Deezer, Spotify czy Tidal – zadbaliście o to, żeby każdy potencjalnie zainteresowany miał szansę dotarcia do tej płyty w wygodnym dla niego formacie?

Mam taką nadzieję! „Every Tomorrow” jest także dostępna do odsłuchania w serwisie YouTube - za darmo. Za parę dni wystartujemy także z nową stroną zespołu pod adresem www.cruentus.pl  - tam też będzie można odsłuchać płytę za darmo.

Przydałoby się teraz poprzeć to wszystko solidną dawką koncertów, tak więc pewnie w jesiennym sezonie koncertowym ruszycie w trasę, by zaprezentować też „Every Tomorrow” w wersji live?

Zbieramy się jako zespół do powrotu do tej sfery działalności. Mamy przed sobą pewne wyzwania, ale mam nadzieję, że już wkrótce ogłosimy jakieś konkrety.

Wojciech Chamryk

116_accept_158x600px_eu.gif 115_fifthangel_158x600px_eu.gif 119_hugsja_hmp002.png 118_burningwitches_158x600px_eu.gif 117_fever_singiel_obey_hmp.gif

Goście

1568796
DzisiajDzisiaj1624
WczorajWczoraj3314
Ten tydzieńTen tydzień18939
Ten miesiącTen miesiąc44311
WszystkieWszystkie1568796
54.82.79.137

the australian pink floyd show 2019 posterb1 m

hell over hammaburg flyer august m

xoverkill plakat m