Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 89sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

pandemic m

XXXX-Lecie Vader - Poznań - 3.09.2023

XXXX-Lecie Vader - Vader. Frontside, Dopelord - Klub Tama, Poznań - 3 wrzesnia 2023

Do dusznej sali poznańskiego klubu Tama wpadłem przy dźwiękach otwierającego stawkę Dopelord. Pochodzący z Lublina zespół, najmłodszy tego wieczoru stażem, zrobił na mnie o wiele lepsze wrażenie niż ostatnio U Bazyla. Być może wtedy w powietrzu był jakiś dziwny fluid, wczoraj natomiast żarło niesamowicie. Posępny stoner/doom metal wypełniał przestrzeń co do centymetra. W sumie nie dało się umknąć przed Sabbathowym klimatem – obszerne fragmenty pachniały jak zaginione nagrania z sesji do „Master Of Reality”. Jednak dwa razy nie musieli powtarzać – z przyjemnością poddałem się nastrojowi grozy otulonego w oparach narkotycznych riffów. Tworzyli specyficzną aurę gdy miarowo posuwali się do przodu, zgrabnie jednak potrafiąc przyspieszyć. Wtedy to panowie wpadali w swoisty trans, rażąc publiczność zaraźliwą motoryką. Finalnie odebrałem koncert na tyle dobrze, że  postaram się szerzej zainteresować dorobkiem formacji i nie wykluczam odwiedzin na kolejnych występach!

Po chwili przerwy scenę klubu wziął we władanie Frontside, którzy to na tej trasie obchodzili własną rocznicę trzydziestu lat działalności. Z tej okazji w pewnym momencie mikrofon przejął pierwszy wokalista Astek i wyraźnie natchniony sytuacją bardzo przekonująco rozprawił się ze swoimi numerami. Muszę jednak przyznać, że nigdy nie byłem fanem twórczości ów dżentelmenów, więc wczorajszy występ przyjąłem dość obojętnie. Publiczność natomiast żywo reagowała na to, co działo się na scenie. W pewnym momencie nawet rozkręcił się młyn, co tylko napędzało muzyków do wykrzesania z siebie jeszcze kilkunastu procent energii. Dla sympatyków sosnowieckiej formacji wieczór ten (jak i trasa) na pewno zapisze się wyraźnie w pamięci przez sięgnięcie po sporo, jak dobrze wychwyciłem, starszego materiału. Ja natomiast skorzystałem z okazji do zapoznania się z muzyczną propozycją Frontside i zaakceptowałem dźwięki dochodzące do moich uszu. Mimo wszystko jednak podziękuję, ale życzę kolejnych trzydziestu aktywności zawodowej!

Gdzieś piętnaście po dwudziestej pierwszej rozpoczął się ostatni akt wieczoru. Najpierw intro – tym razem słynna melodia Jerzego Matuszkiewicza z serialu „Stawka większa niż życie” wprowadziła do spotkania z olsztyńską machiną wojenną. Przy snopach iskier zaczęli z impetem jakby trasę właśnie zaczynali, a nie kończyli. Czterdzieści lat kariery zamknięte w jakichś dwóch godzinach absolutnie energetycznego koncertu. To był prawdziwy poligon! Słupy dymu, żywy ogień i rozpędzony do granic death metal. Pełen profesjonalizm w każdej sekundzie sztuki. Panowie skoncentrowani, choć nie unikający zabawnych min czy gestów. Pierwotnie po prawej stronie operującego w centrum Generała Petera na gitarze Pająk, bardzo aktywny, ruchliwy, a po lewej bardziej statyczny, ale punktujący precyzyjnie basem Hal. Z tyłu, na podwyższeniu swoje królestwo miał Michał Andrzejczyk, nokautujący nuklearnymi uderzeniami. W życiu nie widziałem słabego koncertu Vader, a ten od początku do końca chłonąłem tak, jakby był moim pierwszym! Peter w krótkich przerwach opowiadał o kolejnych ważnych etapach w karierze grupy, wprowadzając do muzycznych ilustracji. Utwory ułożyli chronologicznie, więc można było odnieść wrażenie uczestnictwa w przyspieszonej lekcji historii opartej na prawie wszystkich studyjnych wydawnictwach. Po rozprawieniu się z wczesnymi kompozycjami przyszedł czas na rzeczy z lat 1997-2006, kiedy gitarzystą był Maurycy „Mauser” Stefanowicz, który w tym obszernym fragmencie pojawił się na scenie podczas polskich koncertów. Widać było, że ponowne odegranie tych kawałków sprawiło mu to dużo frajdy. Drugim gościem pod koniec pełnego setu okazał się… Titus! Z właściwym sobie luzem i manierą zakomunikował klasykę – „Overkill” Motӧrhead, w którym czuć było procent kwasowości… Po tym co się działo można było zacząć wątpić w siły muzyków, ale właściwy finał nastąpił chwilę później, gdy wybrzmiało prehistoryczne „Tyrani piekieł” z pirotechniką w stylu Kiss.

Formę Vadera idealnie podsumowuje linijka tekstu z słynnej, tytułowej piosenki pewnego serialu: „I chociaż czas pogania, śmiej się z tego drania, Ciebie na wiele jeszcze stać”.

Stać, oj stać… Kolejnych czterdziestu w zdrowiu, chylę czoła!!!

Adam Widełka

rightslider_004.png rightslider_002.png rightslider_005.png rightslider_001.png rightslider_003.png

Goście

5110395
DzisiajDzisiaj723
WczorajWczoraj1189
Ten tydzieńTen tydzień9965
Ten miesiącTen miesiąc44115
WszystkieWszystkie5110395
3.239.11.178