Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 96sm

Szukaj na stronie

 
 UWAGA !!! 
         
Drukowaną, kolekcjonerską wersję 
 HMP Magazine 
możecie zamówić pisząc na adres:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
 
 

LORD FIST - Wilderness Of Hearts

 

(2020 High Roller)
Autor: Wojciech Chamryk
 

lordfist-wildernessofhearts s 

Tracklist:
1.First Morning - Collapse
2.Arkona Cross II
3.Wings Drawn In Our Minds
4.Flying over Tiprinith
5.Moonhalo (Instrumental)
6.Sisters
7.Princess of the Red Flame
8.Aurorae
9.Tigers of Snow
10.Wilderness of Hearts
                         
Zdjęcie z tyłu okładki rozbawiło mnie do łez, bo ten „wojownik“ na oklep innej reakcji wywołać nie może, wszak siodło znano już w starożytności. Jednak zawartość drugiego albumu fińskiego kwartetu jest na tyle dobra, że nie ma co zwracać uwagi na ewidentne braki w końskim rzędzie. Lord Fist manifestują na „Wilderness Of Hearts“ swe uwielbienie dla Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu, grają więc niczym w 1979 czy 1982 roku, nie patrząc na jakieś późniejsze elementy metalowej stylistyki. Okazują to na wszystkie możliwe sposoby, począwszy od niezbyt mocnego brzmienia, przez kompozytorskie i aranżacyjne patenty: „Wings Drawn In Our Minds“ czy „Tigers Of Snow“ naprawdę mogłyby zostać wyjęte z jakiejś starej płyty z tamtych lat, szybki „Arkona Cross II“ też jest nad wyraz stylowy. Szukanie czegoś swojego w wydaniu Lord Fist polega zaś na tym, że czasem rezygnują z klasycznych refrenów, tak jak w tej pierwszej kompozycji czy „Flying Over Tiprinith“; nawiasem mówiąc szkoda tej finałowej, wyciszonej solówki, skoro nagrywa się płytę nie trwającą nawet 35 minut, bo jedna więcej też zmieściłaby się na LP. Partie solowe są tu zresztą mocnym punktem większości utworów, a już szczególnie „Princess Of The Red Flame“ i utworu tytułowego, zaś jeden z ich autorów Perttu Koivunen jest też niezłym wokalistą, szczególnie w wysokich rejestrach. Całość więc zdecydowanie na tak, a już szczególnie dla fanów NWOBHM.
(4/6)
Wojciech Chamryk
baner_oh.gif baner_oskar gif.gif ma_week_gif-gif.gif baner_lone assembly.gif maiden_united_bannery-v70_01.gif baner_158x600_mtwa.gif mrpun_h-158x600.gif

Goście

7785450
DzisiajDzisiaj2047
WczorajWczoraj3508
Ten tydzieńTen tydzień5555
Ten miesiącTen miesiąc96903
WszystkieWszystkie7785450
18.97.14.86