Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

 

 

hmp 97sm

Szukaj na stronie

 
 UWAGA !!! 
         
Drukowaną, kolekcjonerską wersję 
 HMP Magazine 
możecie zamówić pisząc na adres:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
 
 

MUN - Nhemis

 

(2023 Self-Released)
Autor: Wojciech Chamryk
 
mun-nhemis s 
Tracklist:
1.Zmey
2.Yvygenya      
3.Arakne          
4.Thelo
5.Nehtropy       
6.Oizyia
7.Apokaire       
8.Anesy
                     
Czas pędzi jak szalony i ani się obejrzeliśmy, kiedy wrocławska formacja MuN wydała już od wiosny 2016 roku cztery albumy. Zwolennicy sludge/post-metalu znają tę grupę doskonale, również dzięki temu, że udziela się w niej aż trzech byłych członków Black Smoke, ale „Nhemis” jest kolejnym krokiem w artystycznym rozwoju MuN. Więcej, z każdym kolejnym albumem Ozimir Gaslonsky i spółka podnoszą sobie poprzeczkę coraz wyżej, proponując materiały dopracowane w każdym aspekcie, począwszy od szaty graficznej, a skończywszy na muzyce. Jest ona tym razem jeszcze bogatsza w warstwie aranżacyjnej, chociaż to wciąż te same, można rzec trademarkowe, składowe: moc sludgemetalowych partii, mroczny klimat post-metalu i dopełniająca je gdzieniegdzie melodyka spod znaku post-rocka. Tylko tyle i aż tyle, ale MuN takie środki w zupełności wystarczają do tego, by przyciągnąć uwagę słuchacza na ponad 40 minut, co w czasach
fragmentarycznych odsłuchów pojedynczych utworów już jest sporym osiągnięciem. „Nhemis” jest jednak materiałem tego typu, który zyskuje z każdym kolejnym odsłuchem, kiedy możemy już w pełni docenić robiące wrażenie zróżnicowanie partii wokalnych frontmana, stopniowe dozowanie napięcia, bo poszczególne utwory rozkręcają się stopniowo, gdzie w dodatku opener „Zmey” to wprowadzająca w klimat całości, pełnoprawna kompozycja instrumentalna. To o takich właśnie płytach mawiano kiedyś, że robią wrażenie jako całość, gdzie każdy utwór jest równie ważny, a do tego żaden nie jest wypełniaczem, niezależnie od tego, czy chłopaki dają na potęgę czadu, czy stawiają na delikatniej brzmiące partie, momentami kojarzące mi się z rockiem progresywnym.
(5/6)
Wojciech Chamryk
baner_b158x600-19.gif baner_gif_prr.gif baner_a158x600-19.gif maiden_united_bannery-v70_01.gif ma_week_gif-gif.gif baner_oskar gif.gif baner_158x600-19.gif baner_oh.gif baner_lone assembly.gif baner_158x600_mtwa.gif

Goście

8305327
DzisiajDzisiaj2030
WczorajWczoraj3640
Ten tydzieńTen tydzień5670
Ten miesiącTen miesiąc91227
WszystkieWszystkie8305327
216.73.216.4