Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 84sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

skowytgb m

alter bridge plakat m

strider m

accept nowa datadaw m

 

Helloween, Hammerfall - MCK Katowice - 18.09.2022

HELLOWEEN, Hammerfall - MCK Katowice - 18 września 2022

To, co zrobił Helloween, to jedna lepszych rzeczy, jaka przytrafiła się ostatnimi laty w niemieckim heavy metalu. Gamma Ray z niemal losowo wybranym dublerem-wokalistą wydawała się gasnąć, Helloween nagrywał średnią płytę za płytą. I trach, wystarczyło siły połączyć, żeby zespół z 40-letnim stażem nagle zaczął grać największe koncerty w karierze. „Wystarczyło” to oczywiście kosmiczny skrót myślowy, bo o wieloletnich podchodach do reunionu wspominała większość obecnych i byłych muzyków Helloween, o czym zresztą możecie poczytać w naszych wywiadach. Reunion Helloween w potężnym składzie był spełnieniem marzeń fanów niemieckiej sceny heavymetalowej. Tak nierealnym i odległym, że do dziś koncert w pełnym składzie robi niemal tak samo duże wrażenie, jak na początku. A przecież pierwsza wspólna trasa była 5 lat temu, a i sama reunionowa płyta ma już rok. Helloween nie tylko zyskał wiatr w żagle, ale wskoczył na szczebel kariery, na jakim nigdy nie był. Gra najdłuższe trasy, w największych halach, a na koncerty decydują się przychodzić osoby, które nigdy na Helloween dotąd nie chodziły.

Drugi reunionowy koncert w Polsce okazał się swego rodzaju parafrazą poprzedniej trasy. Motywy, które okazały się uprzednio sprawdzone (jak interpretacja „Perfect Gentleman”, czy zabawa z publiką podczas „I Want Out”), wskoczyły i do tej trasy. I choć tour „Pumpkins United” zakończył się i został podsumowany nawet koncertówką, obecna trasa „United Forces” różniła się od poprzedniej przede wszystkim dołączeniem do setlisty utworów z nowej płyty. I grafikami zdobiącymi scenę, które w moim odczuciu były dużo lepsze niż poprzednio, choć i tak bardzo dominowały nad sceną. Zwłaszcza że były jedyną jej dekoracją. Nie wiem, jak Was, ale mnie takie przytłaczające animacje dekoncentrują i odciągają uwagę od samego koncertu (jeśli nie byliście na Helloween, to możecie przypomnieć sobie scenę na Manowar w Warszawie czy Sabaton we Wrocławiu w Hali Stulecia). Fakt, że koncerty były do siebie podobne, wcale nie był wadą. Koncert był naprawdę w 100% Helloween. Dowcipny, w estetyce luzu, z dialogami między wokalistami. Jeśli pewne rozwiązania im się sprawdzają, jak dla mnie mogą je ciągnąć ile potrzeba.

Jeśli chodzi o te nowości, których nie było na poprzedniej trasie, to rzecz jasna utwory z „Helloween”. Na dzień dobry kolos „Skyfall”. Helloween nie obawia się tasiemców otwierających występy (pamiętacie „Halloween” 5 lat temu?). Wejście w klimat, swego rodzaju przedstawienie muzyków. Konfrontacja z doskonałym brzmieniem sali MCK Katowice, w której wokal Michaela (a Michael był znakomitej formie!) wybrzmiał doskonale. „Mass Pollution” reprezentujący Helloween ostatnich dekad. Deris był w niezłej formie, ale momentami „nie dociągał”. Świetna akustyka MCK Katowice wszystko obnaży, a trasa już trwa od wielu tygodni. Za to forma sceniczna – bomba! „Best Time” poprzedzony był nie bez kozery solówką Saschy. Kawałek napisany przez „tego najmłodszego gitarzystę Helloween” był promowany jako wakacyjny hit i dał mu pokazać, że mimo tak znakomitego, historyczne składu, on też jest częścią kapeli. Zwłaszcza że „ten najmłodszy gitarzysta” gra już w Helloween 20 lat, czyli dwa razy więcej, ile Kai Hansen łącznie. O mały włos nie dostalibyśmy z nowej płyty też '”Angels”, bo zespół grał to na trasie. W zamian otrzymaliśmy prezent w postaci starego numeru, „Save us!”, który na tej trasie był ewidentnym zamiennikiem „Angels”. Zadowoleni? Ja bardzo, bo nigdy go jeszcze na żywo nie słyszałam. Inne nowości, to odświeżony zestaw medley'a w wykonaniu Kaia Hansena. Trafiły do niego fragmenty z „Metal Invaders”, „Gorgar”, „Victim of Fate” i „Ride the Sky”. Zważywszy, że Hansen to facet, który od początku deklarował wizję reunionu składu Helloween, jako czegoś co przywróci dawny klimat i dążył do wielu oldschoolowych rozwiązań, pokombinowanie w setliście ma sens. Za ogromny plus tego koncertu uważam brak niepotrzebnych, słabych kawałków w rodzaju „Waiting for the Thunder” czy „Are you Metal”, które lubiły ostatnio gościć na koncertach Helloween. Tym razem setlista była naprawdę kapitalna.

Helloween był supportowany przez Hammerfall. Szwedzi, jak zwykle krótko, na temat, z troszkę infantylną konferansjerką. Jak zwykle w świetnej formie i prezencji scenicznej. Jeśli byliście gdzieś na Hammerfall w ciągu ostatnich 5 lat, to możecie sobie wyobrazić, jak wyglądał ich koncert. Nowością płyty oczywiście kawałki z nowej płyty, takie jak „Brotherhood”, „Hammer of Dawn” czy „Venerate me”. Jednak Cans zagadywał do nas w ten sam sposób i miał nawet na sobie tę samą kamizelkę z gwiazdami. Gorzej ze zdaniem „to możecie sobie wyobrazić, jak brzmiał ich koncert”, bo aż tak dobrze brzmiącego koncertu ze świecą szukać. Za to doskonałe nagłośnienie wielkie brawa dla obsługi MCK Katowice. Takie koncerty to czysta przyjemność.

Strati

144_mag_158x600px_72_dpi.jpg 141_case_2.png 142_case_1.png

Goście

4079319
DzisiajDzisiaj1326
WczorajWczoraj1253
Ten tydzieńTen tydzień10805
Ten miesiącTen miesiąc42368
WszystkieWszystkie4079319
34.239.154.240